Remont to jak wiadomo stały stres. A tu nagle okazuje się że brakuje elementu niezbędnego do montażu przycisku do stelaża to kibelka. Telefon do sklepu, stamtąd do Koła i już dzwonią z Koła że jedzie kurierem i już jest. Wielki szacun za sposób i szybkość rozpatrywania reklamacji :)

3 komentarze

Widzi się w mediach i na ulicach efekty różnych wypadków drogowych. Często, komentuje się, niewybrednymi słowy. Powiem wam jednak że uczestnictwo, a nawet spowodowanie takiego wypadku stanowczo zmienia persperktywę.

Wymusiłem pierwszeństwo. Byłem absolutnie trzeźwy, nie jechałem szybko, było późno, skrzyżowanie z migającymi na żółto światłami. Nie próbuję się usprawiedliwiać - po prostu stwierdzam fakty.

Najpierw słyszy się przeciągłe wycie - kierowca drugiego samochodu zauważył co się dzieje i próbował jakoś reagować. Potem uderzenie, a potem nie widzi i słyszy się już nic - to za krótko trwa. Moment przeciążenia, szybkie wyhamowanie (znak drogowy), przewrotka na dach i zatrzymanie.

Pierwsza reakcja, to panika - wydostać się. Tu wtrącę późniejsze przemyślenie: jeśli ktokolwiek powie wam że pasy bezpieczeństwa to zła idea, to każcie mu postukać się głową, najlepiej w mur, z prędkością co najmniej 50km/h. Wracamy na miejsce wypadku - podniesienie się w pasach i rozpięcie. Najpierw, próba otwarcia tylnych drzwi - niestety zakleszczone. No to oknem.

Pierwsza świadoma reakcja - jestem cały. Druga: przecież miałem pasażera. Nadbiegają gapie - pomagamy wydostać się pasażerowi. Trochę wstrząśnięty, ale wygląda na całego. Trzecia: drugi kierowca i jego samochód: kierowca cały, samochód prawie.

Epilog: pasażera zabierają do szpitala na prześwietlenie, po czym puszczają do domu. Nic mu nie jest. Mandat karny 500PLN i 6 punktów.

Wnioski: wyciągnąć, przede wszystkim. Wyjście cało z groźnej sytuacji zmienia perspektywę - trzeba uważać bardziej, jeździć trochę wolniej. Mam nadzieję że ty czytelniku też sobie weźmiesz je do serca.

8 komentarzy

Możecie mi polecić dobre miejsce na zawieszenie domeny? Żeby było tanio, bez promocji i bezproblemowo dało się przetransferować. Bez hostingu, kont email i innych bzdur. Co polecacie?

2 komentarze

za new.meteo.pl:

KOMENTARZ SYNOPTYKA

z dnia 19 maja 2010 r

Nie dość że południe Polski zostało zalane gwałtownymi deszczami, to też znaczna część tej wody wylewa się z mediów. Możemy obejrzeć dokładne relacje pokazujące wezbrane rzeki, płynące w nich sarenki, rozpaczających ludzi, no i polityków im współczujących. Szkoda że media nie poświęciły jednego procenta tego czasu, aby kilka dni wcześniej wytłumaczyć, dlaczego BĘDZIE padać, dlaczego jest to zagrożenie; szkoda też że zapora w Świnnej Porębie, która miała być ukończona w czasie moich studiów nie będzie gotowa w czasie studiów moich wnuków. Wydaje się, że klęski żywiołowe są doskonałym materiałem newsowym, natomiast rzetelne pochylenie się nad problemami nie jest możliwe. Społeczeństwo nie lubi próżni i tą lukę wypełniają entuzjaści, od lat piszący na listach dyskusyjnych czy zakładający nawet własne strony poświęcone tym zagadnieniom. Proszę spojrzeć co się pisało na liście dyskusyjnej pl.misc.meteorologia, a szczególnie kiedy to było napisane. Można też zobaczyć i porównać, kiedy pojawiły się informacje ostrzegawcze na stronie instytucji „pełniącej rolę” państwowej służby. (...)

Panu Synoptykowi chyba ciśnienie skoczyło ;)

3 komentarze

Serwis Phoronix, od dłuższego czasu atakował informacjami o nieoficjalnej beta wersji klienta Steam dla Linuksa. Ostatecznie gruchnęła wieść: jest oficjalna zapowiedź.

Steam jest elektroniczną platformą dostarczającą gry. Kontroluje spory kawałek rynku tego typu. Producentem Steam jest Valve, znane z cyklu Half Life i kilku innych świetnych produkcji. Na Steam dostępne jest prawie 2000 tytułów, tak dużych producentów (EA, Ubisoft) jak i małych, niezaleźnych.

Steam, i jego model dystrybucji, ma swoje wady i zalety, lecz nie o tym chcę tu pisać. Ważnym faktem jest to, że spory gracz wchodzi poważnie na rynek linuksowy, bo wraz ze Steam, Valve chce przenieść na Linuksa swoje czołowe produkcje. To spowoduje że Linuksowi zaczną przyglądać się inni producenci, i może w końcu, w końcu doczekamy się roku Linuksa na desktopach ;)

Co ciekawsze, myślę że będzie to miało duże znaczenie dla producentów niezależnych (tj. indie). Małe, niezależne produkcje, łatwiej przeportować na inny system operacyjny, a konkurencja (zwłaszcza na początku) będzie mniejsza. Oprócz tego, jak dotąd wszelkie tego typu produkcje dostępne dla Linuksa, przynosiły producentom spory przychód, sporo większy niż można by się spodziewać po ilości desktopowych Linuksów.

Tak więc prorokuje: Steam dla Linuksa oznacza rozkwit indie gaming. Oczywiście nie potrwa to wiecznie, w końcu wielcy producenci postanowią schrupać i ten kawałek tortu. Przez jakiś czas będziemy jednak mogli cieszyć się małymi, ciekawymi i tanimi niezależnymi produkcjami.

5 komentarzy

W językach obiektowych opartych o składnie nawiasów klamrowych (C++, C#, Java, ...) mamy zasadniczo trzy możliwości regulowania dostępu do składników klasy: private, protected oraz public. Niektóre języki dorzucają jeszcze inne (np. internal w C#), ale te trzy to podstawa.

Dla przypomnienia: public to elelment klasy dostępny dla wszystkich, także spoza klasy. Private to element prywatny, dostępny tylko w klasie, a protected to prawie to samo co private, z tym że jest dostępny dla klas pochodnych.

Mam propozycję, aby dodać jeszcze jeden regulator w tym zakresie.

Pisząc kawałek kodu zdałem sobie sprawę, że przydatna może być deklaracja, która ogranicza dostęp do elementu klasy, tylko do konkretnego obiektu - tzn. tylko obiekt A (i jego metody) mogą uzyskać dostęp do tak zadeklarowanego elementu A.a. Inne obiekty tej samej klasy, nie mogą uzyskać takiego dostępu. Taki instance-private.

Zalety takiego rozwiązania, to dodatkowy stopień hermetyzacji oraz potencjalne możliwości optymalizacji kodu dla kompilatora, oparte o dokładnej wiedzy kiedy następuje dostęp do składnika klasy.

Jakie są wasz opinie? A może są języki które mają tego typu mechanizm, o których nie wiem?

20 komentarzy

Może ktoś zajść do sekretariatu Katedry Architektury Systemów Komputerowych i spisać dni/godziny funkcjonowania (no i tu wrzucić)? Z góry dziękuję :)

4 komentarze

Próba wprowadzenia rejestru stron/usług niedozwolonych wywołała spory raban. Moim zdaniem słusznie - bo po pierwsze primo jestem przeciwny jakiejkolwiek cenzurze, a po drugie primo możliwość techniczna zrealizowania takiej blokady jest cokolwiek dyskusyjna. Problem polega na tym że hazard internetowy w Polsce jest zakazany przez prawo - tak więc jego łamanie powinno być ścigane z szacunku dla samego prawa.

Pomińmy sens tego prawa - co można by wprowadzić zamiast?

Nasuwa mi się proste rozwiązanie: zamiast blokady - monitoring. Możliwe jest utworzenie jawnej listy (oczywiście z zachowaniem odpowiednich procedur wpisu na listę) a następnie monitorowanie dostępu do tych stron. Następnie, jeżeli taki monitoring wykazałby wielokrotnie powtarzający się dostęp do monitorowanego zasobu - wysyłanie ostrzeżenia. Jeżeli ostrzeżenie nie przyniosłoby skutku - podsłuch transmisji danych (powinien zezwalać na to sędzia, analogicznie do podsłuchu telefonicznego), i na tej podstawie ewentualne skierowanie sprawy do sądu.

Pomysł ten jest jest w miarę analogiczny do podsłuchów telefonicznych, i myślę że w wypadku zastosowania podobnej procedury prawnej (tzn. konieczność udziału sądu) nie spowodowały że wielki brat stałby się jeszcze większy.

7 komentarzy

Zauważyłem właśnie że wiedza na temat zmiennych środowiskowych jest w zaniku. Mało kto już pamięta co to jest, gdzie i po co. Jak słyszą o PATH to robią baranie oczy. Nawet wielu 'administratorów'.

Do czego ten świat zmierza? Coraz bardziej zwracam się ku temu aby korzystanie z komputera bez ECDL było zabronione. Pffff, profani.

9 komentarzy

Za serwisem Phoronix: kanadyjska firma Gamerizon portuje swoją grę 'Quantz' na Linuksa. Jest to gra logiczna, na podstawie kilku minut grania mogę powiedzieć że bardzo wciągająca. Dostępna jest grywalna beta.

7 komentarzy

Ale dzięki (tu podaj swoje ulubione bóstwo) mam auto casco :)

Tylko teraz będę musiał trochę czasu z buta chodzić... Przynajmniej na zdrowie mi to wyjdzie.

(zdjęcie mało wyraźne bo ciemno było. Opis: rozwalony reflektor, atrapa, wgięta maska, prawdopodobnie naruszona chłodnica, ale silnik raczej nieruszony. Druge auto niemal nienaruszone, ofiary w ludziach: 0,0)

10 komentarzy

Kupując niedawno w markecie, niezbędne dożycia, materiały eksploatacyjne, zaszedłem do księgarni. Głównym moim celem było przyjrzenie się nowej książce Andrzeja Sapkowskiego. pt. Żmija.

Nie mogę wypowiedzieć się na temat samej treści książki - bo jej nie kupiłem. Nie kupiłem, bo zaszokowała mnie cena. Za książkę wielkości może 1/3 dowolnej książki z ostatniej trylogii (Narrentum, Boży Bojownicy, Lux Perpetua) musimy zapłacić ponad 30 PLN (w Merlinie 30,39 PLN). Myślę że tu wydawca naprawdę sporo przesadził. Cena tej książki powinna oscylować w okolicy 20 PLN, a na pewno nie powinna przekraczać 25 PLN.

Cóż, przyjdzie mi poczekać na zapoznanie się z najnowszą prozą Pana Andrzeja.

12 komentarzy

Bo bodzie.

Funkcja ta ma zwracać długość łańcucha znaków. Ma tylko jeden feler - pomija kończące łańcuch spacje.

Powód takiej implementacji/definicji tej funkcji pozostaje dla mnie nierozwikłaną zagadką. Kto? Jak? Kiedy? Po cholerę?

3 komentarze

World of Goo to wciągająca gra komputerowa dla dzieci od lat pięciu do stupięciu. Od dziś to dziewiętnastego października można ją kupić w dowolnej wybranej cenie - od 0.01, do 1000000 USD, a nawet więcej, jeśli masz ochotę. Gra jest bardzo fajna i polecam ją każdemu. Do tego jest dostępna wersje pod Windows, Linuksa, Maca i Wii, zaś autorzy przygotowują wydanie dla iPhone. Sam już jakiś czas temu kupiłem wersję pod Windows, więc wykorzystałem promocję w celu zakupienia wersji pod Linuksa :).

32 komentarze

PO zaproponowało wprowadzenie wolnego dnia w święto Trzech Króli (6 stycznia). Aby nie było to dodatkowym kosztem dla gospodarki, zaproponowano aby w zamian, skasować dodatkowe dni wolne za święta wolne od pracy wypadające w sobotę.

Zacznę od tego drugiego: jestem za. Takie dodatkowe kombinowanie z dniem wolnym jest zawsze problematyczne, a do tego w niektórych firmach różnie z odbieraniem tego wolnego dnia bywa. Już lepiej mieć inny, stały dzień wolny.

Teraz o pierwszym: św. Trzech Króli, zapewne ważne święto katolicki/chrześcijańskie jest dla mnie nieistotne. Uważam też, że w kalendarzu mamy już wiele innych świąt religijnych, i dodatkowe nie jest potrzebne. Jestem też przeciwko projektom lewicy, aby wprowadzić obieralny dzień wolny zależny od wyznania - może to doprowadzić do dyskryminacji ze względu na wyznanie i dodatkowych, nikomu niepotrzebnych problemów.

To co można by wprowadzić, czego moim zdaniem brakuje, co jest też w wielu innych krajach - to wprowadzenie tzw. bank holiday, czyli dnia wolnego od pracy nie będącego świętem religijnym ani państwowym - taki zupełnie bezstresowy dzień bez obchodów, mszy, rocznic czy innych okolicznościowych festynów. Dzień który każdy mógłby wykorzystać wedle swojego widzimisię.

W ostateczności może to wypadać w każdy ostatni piątek lipca , względnie 12 lub 13 września :)

6 komentarzy

Ponieważ dzień święty trzeba święcić, wybrałem się do marketu w celu zakupienia papieru do drukarki i czegoś na obiad.

W markecie, w dziale mrożonek spojrzałem na pizze - identyczna pizza na jednej półce leżała za 6.79 a na drugiej za 5.99. Nie różniła się niczym, więc wziąłem tą z tańszej półki.

Przy kasie, jak się spodziewałem nabiło 6.79. Niby niewielka różnica, ale zwróciłem uwagę i zażądałem zwrotu moich 80gr. Kasjerka nie była zbyt szczęśliwa z tego powodu, wezwano kierownika - ale summa summarum zapłaciłem tyle ile chciałem - 5.99. Rozumiem irytację kasjerki - to nie jej wina, blokuję jej kolejkę itp. Jednak z kierownikiem sprawę udało się szybko załatwić.

Dlatego pamiętajcie - jak coś leż w markecie na półce z określoną ceną, to jeśli przy kasie cena okazuje się inna - ważna jest ta z półki. To zazwyczaj jest błąd pracownika (np. w moim wypadku kierownik od razu poszedł zdjąć nieprawidłową cenę), i ja w sumie zakładam dobrą wolę - ale prawo jest prawem.

4 komentarze

Jakie te now żarówki złe i niebezpieczne, przecież one rtęć zawierają! Jak się stłucze to się cżłowiek może pokaleczyć i zatruć!

Stłuczą się... tak, to opowiem wam historię która mnie się kiedyś przydarzyła: miałem sporych rozmiarów energooszczędną żarówkę, w kloszu (takiego otwartego) z którego ona mocno wystawała. Pewnego pięknego dnia, całość spadła z sufitu (+-2,5m) na ziemię (żarówka prodem). I co? Żarówka, mimo że wzięła na siebie cały impet, nie stłukła się, i świeciła po tym wypadku ładnych parę lat. Zatrucia rtęcią w rodzinie nie stwierdziłem :)

6 komentarzy

Po długim oczekiwaniu, wreszcie, wszyscy fani gier firmy Paradox mają możliwość zasiąść przed nowym tytułem: Hearts of Iron III. Mogę i ja, więc skrobnę na temat moich pierwszych wrażeń (po części będą to porównania z Hearts of Iron II)

Na początku, małe wprowadzenie dla osób nieobeznanych z tytułem: HoI III (i ogólnie seria HoI) to gra strategiczna, gdzie możemy grać dowolnym krajem na świecie, podczas (a także trochę przed i trochę po) II Wojny Światowej (oczywiście pod warunkiem że się ona odbędzie). Symulowany jest przebieg działań wojennych, gospodarka, dyplomacja, szpiegostwo oraz rozwój naukowy.

Porównajmy tytuł z poprzednikiem. Przede wszystkim: gra jest duża. Spora. Ogromna rzekłbym; do podboju mamy ok. 12000 prowincji (w HoI II było to ca. 2,5k). Gra o wiele mniej opiera się na eventach (ale ich w całości nie likwiduje, jest ich po prostu mniej) - o wiele więcej zależy od świadomych decyzji gracza - np. o wiele większe znaczenie ma dyplomacja (przykładowo: gram Niemcami, trochę zaniedbałem dyplomację, w związku z czym w 1939, wszystko wokół mnie należy do Aliantów (z wyjątkiem Szwajcarii, Włoch, Węgier i Jugosławi), nie udało mi się w pełni dokonać aneksji Czechosłowacji (tylko Sudety, ale ok - przynajmniej nie musiałem przebijać się przez rejon umocniony). W Osi jestem tylko ja, Włochy, Etiopia i Węgry). No, i porównując z HoI II, dyplomacja jest mocniej zautomatyzowana - po prostu przydzielamy dyplomatów do zadania 'wpływaj na kraj' a oni już to robią (chyba że się skończy pula dyplomatów). Można też włączyć tryb AI - wtedy wszystko robi za nas komputer.

Porównując dalej: szpiegostwo. W HoI II był to mało znaczący dodatek, zaś w HoI III jest to bardzo ważny element, którego nie sposób zaniedbać. Wspomaga dyplomację i daje sporo innych, użytecznych informacji. Tu też postawiono na automatyzację: ustawiamy priorytety wysyłania szpiegów do konkretnych państw, określamy zadania w tych państwach i reszta dzieje się automatycznie. No i możńa włączyć tryb w całości automatyczny.

Gospodarka: zasadniczo brak zmian. Jedyne co wkurza, to brak autosuwaków - albo w pełni włączasz AI (które decyduje też co się ma produkować), albo sam nimi machasz, co jest bardzo nieefektywne. Przynajmniej obiecano to poprawić w najbliższym paczu :)

Nauka: tu są ogromne zmiany. Po pierwsze, nie ma znanych z HoI II techteamów - są punkty 'leadership' które przydzielamy - na naukowców, oficerów, szpiegów i dyplomatów. Na czas wynajdywania wpływa produkcja, zebrane doświadczenie (które z czasem znika, jeśli nie jest pielęgnowane). Dodatkowo wynalazki są podzielone na 'jednorazowe' (do wynalezienia raz) i poziomowe (gdzie rozwijamy poszczególne poziomy). Moim zdaniem zmiana na duży plus. Tryb automatyczny moim zdaniem niezbyt tu się sprawdza, potrafi przydzielać 0 na oficerów w momencie gdy obsada wynosi 50% zapotrzebowania.

No a teraz to co każdy lubi najbardziej, czyli wojna. Tu są ogromne zmiany. Nie ma znanych z HoI II dywizji, są tylko brygady z których możemy tworzyć dywizje (maks 4 brygady na dywizję, bez ograniczeń w lotnictwie i flocie). Dywizji już nie łączymy w większe jednostki, lecz podłączamy do jednostek dowodzenia (HQ) a HQ spinamy razem do ważniejszych HQ i dalej. Wszystko razem tworzy ładne drzewo dowodzenia, jednostek jest o wiele więcej, ogólnie - jest fajniej.

I teraz najfajniejsze: nie musimy tym całym burdelem zarządzać samodzielnie: każdemu HQ możemy wydać rozkazy i określić zadania do wykonania, samemu zajmując się tylko najbardziej interesującymi kierunkami. Ja np. jednemu frontowi kazałem zdobywać Brukselę, Amsterdam, Luksemburg i Paryż, sam zaś skupiłem się na Polsce i Czechosłowacji. No i muszę przyznać że działa to całkiem nieźle, z lotnictwem, flotą. Fronty potrafią też przekazywać do produkcji 'zapotrzebowanie', a ta już odpowiednio wyprodukuje, i przydzieli każdemu co kto potrzebuje. I to nawet działa, komputer potrafi całkiem sensownie działać.

Na koniec ogólne wrażenia z gry. No niestety, Paradox dał dużego ciała z testowaniem. Bez patcha (i hotfixa) gra działa koszmarnie wolno. Na szczęście po zaaplikowaniu tychże, przyśpiesza, ale i tak z czasem potrafi nieźle przymulić. Wówczas rozwiązanie jest proste: save/restart/load - i prędkość wraca do normalności. Nie szczególnie przypadła mi do gustu grafika, ale myślę że to kwestia przyzwyczajenia, pewnie zresztą szybko pojawią się mody.

Podsumowująć: wszystkim fanom gier strategicznych i gier Paradoksu szczerze polecam HoI III.

P.S. wie ktoś kiedy ma być patch 1.02? :D

6 komentarzy

Otrzymałem możliwość rozdania trzech zaproszeń do betatestowania nowej gry na Linuxa (i nie tylko). Reguły są proste: pierwsze trzy osoby które się zgłoszą w komentarzach do tej notki, dostają zaproszenia. Jestem słabym człowiekiem, więc sensowne propozycje łapówki mogą naruszyć tę kolejność :) (nie-znani mnie joggerowcy proszeni są o zostawienie namiarów w celu kontaktu)

24 komentarze

Zostałem betatesterem nowej gry na Linuksa (i nie tylko): Heroes of Newerth (produkcji S2 Games), która jest zasadniczo klonem DOTA.

Ponieważ obowiązuje mnie NDA, nie mogę niestety dać żadnych skrinów - ale powiem jedno - gra na pewno będzie hiciorem na Linuksowym rynku.

Nie wiem czy to jeszcze trwa, ale zapisy do betatestowania HoN prowadził serwis Phoronix

15 komentarzy

Creative Commons License Powered by Jogger.PL and Tarski · Ported by alberht (ze zmianami)