Trochę czekaliśmy na nową płytę Julii, ale w końcu jest. Po kilkukrotnym przesłuchaniu, i wczorajszym koncercie w klubie Ucho w Gdynii, mogę powiedzieć że warto było czekać :)
To co słychać od pierwszych sekund, to że Artystka nam się rozwija, co zresztą sama przyznaje. Płyta jest znacznie bogatsza w dźwięki i instrumenty. Słuchając tej i poprzednich płyt, podzieliłbym te utwory na 'prywatne' i 'publiczne'. Na poprzednich płytach utwory były 'prywatne' - nie ingerowały specjalnie w przestrzeń dookoła. Na nowej płycie utwory są 'publiczne', puszczone nawet niespecjalnie głośno anektują przestrzeń dookoła siebie, głównie dzięki świetnej perkusji i bardzo dobremu wykorzystaniu syntezatorów i sampli.
Na płycie jest kilka utworów które mogą zostać może nie hitami - bo to nie ten rodzaj muzyki, ale utworami znanymi. Są ciekawe i różnorodne, ale jednocześnie konsekwentne - płyta stanowi domkniętą całość.
Ciekawe czym nas Julia zaskoczy w przyszłości? :)
Kilka słów o koncercie. Ucho to takie specyficzne miejsce w centrum Gdynii, gdzie łatwo wejść, ale ciężko wyjść (mimo prostoty wnętrza) :). Scena nie jest zbyt duża, ale to i dobrze, bo Julii, osobie niewielkiej udało się wypełnić ją niemal całą. Brakowało mi jedynie coverów, które Julia czasami grywa na mniejszych, jednoosobowych występach (które są naprawdę świetne), ale cóż - nie można mieć wszystkiego (a promocja nowej płyty ważna rzecz).
Konkludując - ciągle mi mało.

