Widzi się w mediach i na ulicach efekty różnych wypadków drogowych. Często, komentuje się, niewybrednymi słowy. Powiem wam jednak że uczestnictwo, a nawet spowodowanie takiego wypadku stanowczo zmienia persperktywę.
Wymusiłem pierwszeństwo. Byłem absolutnie trzeźwy, nie jechałem szybko, było późno, skrzyżowanie z migającymi na żółto światłami. Nie próbuję się usprawiedliwiać - po prostu stwierdzam fakty.
Najpierw słyszy się przeciągłe wycie - kierowca drugiego samochodu zauważył co się dzieje i próbował jakoś reagować. Potem uderzenie, a potem nie widzi i słyszy się już nic - to za krótko trwa. Moment przeciążenia, szybkie wyhamowanie (znak drogowy), przewrotka na dach i zatrzymanie.
Pierwsza reakcja, to panika - wydostać się. Tu wtrącę późniejsze przemyślenie: jeśli ktokolwiek powie wam że pasy bezpieczeństwa to zła idea, to każcie mu postukać się głową, najlepiej w mur, z prędkością co najmniej 50km/h. Wracamy na miejsce wypadku - podniesienie się w pasach i rozpięcie. Najpierw, próba otwarcia tylnych drzwi - niestety zakleszczone. No to oknem.
Pierwsza świadoma reakcja - jestem cały. Druga: przecież miałem pasażera. Nadbiegają gapie - pomagamy wydostać się pasażerowi. Trochę wstrząśnięty, ale wygląda na całego. Trzecia: drugi kierowca i jego samochód: kierowca cały, samochód prawie.
Epilog: pasażera zabierają do szpitala na prześwietlenie, po czym puszczają do domu. Nic mu nie jest. Mandat karny 500PLN i 6 punktów.
Wnioski: wyciągnąć, przede wszystkim. Wyjście cało z groźnej sytuacji zmienia perspektywę - trzeba uważać bardziej, jeździć trochę wolniej. Mam nadzieję że ty czytelniku też sobie weźmiesz je do serca.


Komentarze