PO zaproponowało wprowadzenie wolnego dnia w święto Trzech Króli (6 stycznia). Aby nie było to dodatkowym kosztem dla gospodarki, zaproponowano aby w zamian, skasować dodatkowe dni wolne za święta wolne od pracy wypadające w sobotę.

Zacznę od tego drugiego: jestem za. Takie dodatkowe kombinowanie z dniem wolnym jest zawsze problematyczne, a do tego w niektórych firmach różnie z odbieraniem tego wolnego dnia bywa. Już lepiej mieć inny, stały dzień wolny.

Teraz o pierwszym: św. Trzech Króli, zapewne ważne święto katolicki/chrześcijańskie jest dla mnie nieistotne. Uważam też, że w kalendarzu mamy już wiele innych świąt religijnych, i dodatkowe nie jest potrzebne. Jestem też przeciwko projektom lewicy, aby wprowadzić obieralny dzień wolny zależny od wyznania - może to doprowadzić do dyskryminacji ze względu na wyznanie i dodatkowych, nikomu niepotrzebnych problemów.

To co można by wprowadzić, czego moim zdaniem brakuje, co jest też w wielu innych krajach - to wprowadzenie tzw. bank holiday, czyli dnia wolnego od pracy nie będącego świętem religijnym ani państwowym - taki zupełnie bezstresowy dzień bez obchodów, mszy, rocznic czy innych okolicznościowych festynów. Dzień który każdy mógłby wykorzystać wedle swojego widzimisię.

W ostateczności może to wypadać w każdy ostatni piątek lipca , względnie 12 lub 13 września :)

6 komentarzy

Izba Skarbowa w Katowicach wystąpiła z kontrowersyjnym (i moim zdaniem absurdalnym, ale o tym dalej) pomysłem opodatkowania przysług które otrzymujemy od innych osób

Oczywiście, zewsząd posypały się na Izbę gromy. Moim zdaniem zupełnie niesłusznie - Izba działa jak najbardziej zgodnie z prawem - a te mówi że naszym dochodem jest wszystko co dostajemy, nieważne czy za darmo, skąd - i jest opodatkowane (z wyłączeniem konkretnie wyszczególnionych rzeczy zwolnionych z opodatkowania). Izba działa więc zgodnie i w granicach prawa, a wydaje mi się że takie zachowanie jest jak najbardziej ok - urzędnicy powinni prawo stosować dokładnie i sumiennie. Nie jest winą urzędnika że prawo mówi tak a nie inaczej, jego obowiązkiem jest egzekwowanie prawa.

Problem leży więc w prawie - i te powinno zostać zmienione. Oczywiście błędna może być też interpretacja dokonana przez Katowickich urzędników - urzędnicy skarbowi są jednak zobowiązani stosować w swej pracy wytyczne i wiążące interpretacje przygotowane przez Ministerstwo Finansów, i pewnie stamtąd wywodzi się interpretacja dokonana przez Izbę na prośbę banków czasu.

Sam przepis jest do pewnego stopnia absurdalny. Nikt nie jest w stanie tak dokładnie opodatkować się, ani tego sprawdzić, aby ująć wszystkie uzyskane dochody - bo w to się włącza absolutnie wszystko - prezenty urodzinowe, szklanka wody wypita w pracy. Powinniśmy więc pomyśleć jak zmienić ten przepis, tak aby nie doprowadzał do takich sytuacji.

Wszystkim zaś walczącym z urzędnikami w różnych sprawach - pamiętajcie, urzędnicy w swych decyzjach muszą kierować się prawem. Jeśli jakaś decyzja wam się nie podoba - macie prawo zażądać podstawy prawnej, która musi być udzielona pod rygorem nieważności decyzji.

4 komentarze

Zakupiłem (tanio bo w promocji) urządzenie wielofunkcyjne HP. Drukarki jeszcze pod Linuksem nie zażyło mnie się używać, tak więc trochę się obawiałem jak to będzie działać.

Jak się okazało, moje obawy były zupełnie bezpodstawne - drukarka zadziałała, nie musiałem instalować nawet pół sterownika. Trochę problemu miałem ze skanerem - ale z własnej winy - nie przeprowadziłem wstępnej kalibracji drukarki (który to proces zawiera skanowanie wydrukowanej strony testowej), i skaner nie chciał zadziałać dopóki tego nie zrobiłem. No bo po co czytać instrukcję obsługi :)

Ogólnie: wrażenia superpozytywne :)

Dodaj komentarz

Ponieważ dzień święty trzeba święcić, wybrałem się do marketu w celu zakupienia papieru do drukarki i czegoś na obiad.

W markecie, w dziale mrożonek spojrzałem na pizze - identyczna pizza na jednej półce leżała za 6.79 a na drugiej za 5.99. Nie różniła się niczym, więc wziąłem tą z tańszej półki.

Przy kasie, jak się spodziewałem nabiło 6.79. Niby niewielka różnica, ale zwróciłem uwagę i zażądałem zwrotu moich 80gr. Kasjerka nie była zbyt szczęśliwa z tego powodu, wezwano kierownika - ale summa summarum zapłaciłem tyle ile chciałem - 5.99. Rozumiem irytację kasjerki - to nie jej wina, blokuję jej kolejkę itp. Jednak z kierownikiem sprawę udało się szybko załatwić.

Dlatego pamiętajcie - jak coś leż w markecie na półce z określoną ceną, to jeśli przy kasie cena okazuje się inna - ważna jest ta z półki. To zazwyczaj jest błąd pracownika (np. w moim wypadku kierownik od razu poszedł zdjąć nieprawidłową cenę), i ja w sumie zakładam dobrą wolę - ale prawo jest prawem.

4 komentarze

Jakie te now żarówki złe i niebezpieczne, przecież one rtęć zawierają! Jak się stłucze to się cżłowiek może pokaleczyć i zatruć!

Stłuczą się... tak, to opowiem wam historię która mnie się kiedyś przydarzyła: miałem sporych rozmiarów energooszczędną żarówkę, w kloszu (takiego otwartego) z którego ona mocno wystawała. Pewnego pięknego dnia, całość spadła z sufitu (+-2,5m) na ziemię (żarówka prodem). I co? Żarówka, mimo że wzięła na siebie cały impet, nie stłukła się, i świeciła po tym wypadku ładnych parę lat. Zatrucia rtęcią w rodzinie nie stwierdziłem :)

6 komentarzy

Creative Commons License Powered by Jogger.PL and Tarski · Ported by alberht (ze zmianami)