W sieci można już znaleźć PDFa z książką panów Cenckiewicza i Gontarczyka na temat rzekomych kontaktów Lecha Wałęsy z SB. Po przeczytaniu około stu stron, już widać że książka jest niesamowicie stronnicza.

Dlaczego? Autorzy przyjmują założenie że opierać się będą w największej mierze na dokumentach. Cytują je bardzo szeroko, niektóre komentując bardzo dokładnie, inne zostawiając zupełnie bez komentarza. Niemal jednoznacznie interpretują wszystkie zapisy na niekorzyść Lecha Wałęsy. Przykładowo: na podstawie donosu Bolka i artykułu pasowego, identyfikują grupę czterech osób (wśród nich Wałęsę) które mogłyby być Bolkiem. Jednego odrzucają jako osobę mało istotną a dwóch na podstawie tego, że SB prowadziła wobec nich 'rozpracowanie'. Wnioskują z tego że Wałęsa to Bolek. W następnym zaś rozdziale przytaczają szereg operacji SB prowadzonych przeciw Lechowi Wałęsie. Czyli, jednych bycie rozpracowywanym przez SB czyni jednoznacznie 'niezdolnymi' do bycia TW, natomiast w przypadku Wałęsy to nie problem. Takie dwójmyślenie.

Na koniec dodam tylko, że przyjęte przez autorów założenie o opieraniu się tylko na papierach, wydaje mnie się błędem w sztuce historyka, szczególnie w sytuacji gdy większość uczestników tamtych wydarzeń żyje i ma się dobrze. Historyk nie powinien w ten sposób selekcjonować źródeł.