W związku z wczorajszą czkawką serwerów GG, wiele osób pokazywało ładne skriny, wykresiki, czy też chwaliło się ile to osób przekonało do Jabbera. No ok. Ponarzekajmy więc na Jabbera.
Na początku ustalmy jedno: Jabber jest technologicznie najlepszy. Koniec i kropka, Jabber bije inne protokoły IM na głowę. Tu nawet nie ma się co wysilać.
Zauważmy jednak, że zwykłego użytkownika (ZU). Nie interesuje protokół. Mam takiego jednego użytkownika w domu. Jest to moja mama, która jest ZU z tym dodatkiem że co jakiś czas atakuje mnie żebym jej coś wytłumaczył. Wczoraj miałem wykład o domenach, adresach, linkach, nickach, itp. Z sukcesem, bo mama chyba zrozumiała. Co najwyżej dziś dopyta ;) No ale nie o tym.
Gdybym mojej mamie pokazał dowolnego klienta Jabbera (z wyjątkiem Jednego, ale o tym na końcu), i powiedział: 'Tu ustaw wybrany serwer, tu użytkownika i hasło', to by to jeszcze wytrzymała. Natomiast gdybym jej dorzucił: 'no i skonfiguruj sobie transporty', to by mnie chyba wydziedziczyła. Bez godzinnego tłumaczenia by się nie obyło, a i tak ja musiałbym jej to skonfigurować. Zresztą, potem przy dodawaniu użytkownika do listy kontaktów też musiałbym pomagać. I to jest właśnie problem który ma ZU z Jabberem
Dlaczego?
Przyczyna jest jedna, i bardzo prosta. Podczas gdy technologicznie Jabber jest świetny, to niestety przyjazność klientów Jabbera jest do dupy. Popełniają jeden podstawowy błąd: zbyt mocno mapują technologię na interfejs.
Użytkownika nie obchodzą transporty i inne takie. On by chciał jednym kliknięciem włączyć sobie obsługę GG, bez szukania transportu, bez konfigurowania go. Numer może podać, ok. Jak to już zrobi, ZU nie chce gadać z '666666666@gdzies.cos.pl' (bo niewiele mu to mówi), ale z Zosią, Frankiem, Jasiem, a nawet może z Adamem.
Informatycy, deweloperzy, programiści, projektanci: łapiecie już? Technologia jest świetna. Elastyczna, elegancka, e... (kto mi podrzuci coś na e?). Natomiast interfejs do niej ssie pompkę!!!. My sobie radzimy. Nasi bliscy ZU też w miarę (bo maja nas pod ręką). Co jednak ma zrobić ZU, który w zasięgu strzału nie ma żadnego informatyka żeby się na nim zemścić?
Na koniec: jest jeden klient który w pewnym stopniu jest pozbawiony tego problemu. To Spik od WP. Spik to nieco nietypowy klient Jabbera. Domyślnie używa się w nim konta 'Spikowego', które nie wymaga żadnej konfiguracji i jest niczym innym jak kontem Jabberowym na serwerach WP. Do tego możemy dodawać 'zwykłe' konta Jabberowe, GG i ICQ. Bez ustawiania transportów, bez kombinacji i szukania. Nawiasem mówiąc, Spik trochę oszukuje, bo GG i ICQ nie idą przez transporty, lecz bezpośrednio, ale nie o to tutaj chodzi. Chodzi o to że cała ta genialna technologicznie maszyneria Jabberowa jest ukryta, dopóki użytkownik nie zechce jej odkryć (konfigurując typowe Jabberowe konto).
W ten sposób nasz ZU wdraża się w naszą wspaniałą technologię, jednocześnie nie będąc nią straszony. I tak powinno być.
Zatem: Panowie deweloprzy, informatycy, programiści: siadajcie i piszcie takiego klienta Jabberowego którego nie będzie bał się ZU!
P. S. Jak mi ktoś zarzuci że nie ma 'standardowej' konfiguracji transportów dla Jabbera (tzn GG na jednym serwerze może sie konfigurować identyfikować nieco inaczej niż na drugim), to go wyśmieję ;) i stwierdzę: to już jest problem technologii. Widać nie jest tak wspaniała jak myślimy :D


Komentarze