...sprawa kończąca wszystkie sprawy. Marlowe zakrztusił się własną krwią. Postrzał w płuco. I to w momencie gdy planował rzucić palenie... co za ironia.

Z jedną sprawną ręka nie było to najprostsze, ale zapalił nowego papierosa. Zaciągnął się aż pociemniało mu w oczach... a z początku wyglądała tak niewinnie...

Przerzucał właśnie na biurku zdjęcia z ostatniej sprawy - rozmyślając czy małym szantażem nie dałoby sie wyciągnąć paru dolców więcej. Pukanie. Cień klientki w matoyej szybie drzwi. Gdy weszła... Marlow miał dziwne uczucie jakby już ją znał. Fakt, widział takich już wiele. Nienaganna fryzura, nienaganne nakrycie głowy, gustowny błękitny kostiumik. Niemal czuć było od niej zapach pieniędzy...

Wyglądała niewinnie... dopóki się nie odezwała.

Pan Marlowe, jak rozumiem? Przytaknąłem Słyszałam że jest pan dobry w swoim fachu. Potrzebuję pańskich usług.

Było wiele usług które mogłem jej zaoferować. Niekoniecznie dotyczących mojego fachu.

Pewna... grupa osób kradnie mi klientów ciągnęła dalej Chcę widzieć kim oni są, i jak to robią.

Klientów. Tak. Nie było potrzeba drugiego rzutu oka aby stwierdzić jakich ona mogła mieć klientów. A w tym biznesie jest sporo gotówki więc...

Tysiąc dolarów z góry, pięćset dziennie rzuciłem Plus wydatki.

Doskonale odpowiedziała po dłuższej pauzie W tej kopercie jest dwa tysiące zadatku i dziesięć tysięcy za pierwsze dziesięć dni.

Zobaczyłem na stole gruba kopertę z szarego papieru. Uniosłem brwi.

Odrobiłam pracę domową, wiem jakie są pańskie stawki Panie Marlowe rzuciła zapalając papierosa Chcę mieć tą sprawę załatwioną szybko i sprawnie, dlatego płacę ekstra. spojrzała mi sie prosto w oczy wydmuchując dym. Na papierosie zauważyłem charakterystyczny ślad karminowej szminki.

Wszelkie niezbędne Panu informacje znajdzie pan w kopercie Panie Marlowe. Nic więcej nie mogę dodać, a że mój czas jest cenny - muszę pana opuścić.

Wyszła pozostawiając po sobie zapach francuskich papierosów, francuskich perfum i amerykańskich pieniędzy. Zajrzałem do koperty. Używane banknoty, kilka kartek papieru, jedno zdjęcie.

Ostrożny pomyślałem sobie, muszę być ostrożny. To nie wyglądało na typową sprawę - jedna strona, druga strona, ostra konkurencja, a ja w środku. Trzeba uważać.

Ale w sumie co za różnica. Tyle razy stąpałem już na ostrzu noża że musiałem sobie kupić metalowe podeszwy. Załatwię tą sprawę szybko pomyślałem Załatwię ją szybko i sprawnie i... zgarnę kasę.

Na tych kilku stronniczkach nie było zbyt wiele informacji, ale wystarczało by zacząć. Spojrzałem na zdjęcie - gościu nie wyglądał na specjalnie twardego zawodnika. Zamknąłem biuro i wyszedłem na ulicę.

Ulica... mój dom. Nawet w biurze nie czułem się tak dobrze, jak krążąc wśród dziwek, sprzedawców taniej pornografii i ewangelistów czy innych dziwaków krzyczących niezrozumiały bełkot. Zatopiłem się w nią. Nie było mnie dziesięć dni. Kiedy się z niej wyłoniłem z powrotem, wiedziałem już wszystko. Miałem dokumenty, zdjęcia, twarde dowody... cóż.. jedyne czego nie miałem to dobre wieści dla mojej klientki.

Zjawiła sie ponownie, prawie o tej samej porze, dziesięć dni po pierwszej wizycie. Wniosła ze sobą ten sam aromat francuskich perfum, francuskich papierosów... brudnych pieniędzy.

Powoli zacząłem tłumaczyć jej sprawę. Początkowo trzymała żelazna twarz pokerzysty, z czasem widać jednak było zdenerwowanie. Pokazywałem dokumenty i zdjęcia. Nazywali się ROOTNODE.PL. Zapewniali usługi o których ona mogła tylko marzyć. Brak limitów transferu. Wysoka quota dyskowa. Dowolna ilość różnych baz danych. PHP4, PHP5, PHP6, ROR. CVS i SVN. Stabilność i wydajność. Konta pocztowe. DNS i zarządzenie domeną. Miła obsługa. Shell. Community. Wysoki transfer, niski ping. Hosting idealny.

Pod koniec, po prawie dwóch godzinach prawie monologu, była wyraźnie zdenerwowana. Spróbowała zapalić papierosa, ale zapalniczka wypadła jej z rąk. Zerwała się z klienckiego fotela odwróciła i podeszła do ściany. Niemal widać było jak w myślach składa sie ponownie do porządku. Sprawnymi rękoma zapaliła papierosa.

Tego sie obawiałam Panie Marlow powiedziała nie odwracając się Jestem skończona, a ze mną cały ten biznes. Jednak pańskie usługi... bardzo się mi przydały.

Sięgnęła po coś do torebki i odwróciła się do mnie. W wyciągniętej ręce trzymała rewolwer, dziwnie wielki w małej damskie dłoni.

Rozumie pan, Panie Marlow, że te informacje nie mogą się rozejść. Mimo że celowała we mnie, jedyne na czym mogłem skupić wzrok na papierosie w opuszczonej, drugiej ręce. Siwa strużka dymu unosiła sie do góry. Proszę zrozumieć, to nic osobistego.

Pociągnęła za spust. Poczułem uderzenie, niemal nierealistycznie bezbolesne. Chciałem unieść rękę, coś powiedzieć, ale nie byłem w stanie. Ona, zszokowana efektem swoich działań, wybiegła z biura.

Sprawa kończąca wszystkie sprawy. ROOTNODE.PL, idealny hosting.

ROOTNODE.PL