Dziś byłem na koncercie Julii Marcell w Kafe Delfin w Gdańsku.

Zaczynając od miejsca, Kafe Delfin do bardzo miły lokal udekorowany plakatami z filmów takich jak "Swobodny Jeździec", "Casablanca" czy "Człowiek z blizną". Jedyne co mi nie pasowało do ogólnego klimatu to plakat z Jony Deepem w roli Jacka Sparrowa, ale o tym za moment.

Na koncert zjawiłem się na ponad pół godziny przed rozpoczęciem, i tu problem: wszystkie bilety wpyrzedane, miejsc brak. Do tego kolejka oczekujących na ewentualnie zwolnione miejsce/niewykożystane rezerwacje.

Na szczęście, po negocjacjach z bardzo miłym właścicielem, udało dostac się do środka, a nawet zająć w miarę dobre miejsce. Dodatkowym uśmiechem szczęścia było to że przez ały koncert nikt nie chciał skorzystać z toalety :)

Punktualnie, zjawiła się Julia, w burzy oklasków (na ile circa about 70 osób jest w stanie zrobić burzę). Zaczęła od wcześniej nieznanych mi utworów (material na nową płytę?). Pierwszy utwór nieco zakłócił wentylator za plecami Julii stopniując napięcie aż do punktu kulminacyjnego, ale wyciągnięcie wtyczki załatwiło sprawę. :)

Julia zagrała bardzo dobrze, nowe utwory, stare w nieco zmienionej formie. Z nowych, myślę że możemy liczyć na kilka przebojów. Ze starych, bardzo przypadła mi do gustu nowa wersja "Jack the Ripoff" z dodaną Kate Nash :)

W międzyczasie rozwiązała się zagadka Jacka Sparrowa, który nieco nie pasował do klimatu. Po prostu plakat był nagrodą w zgadywankach. Cóż to takiego? Piosenki Julii czasam mają w sobie coś trochę ukrytego, i po prostu trzeba to odgdnąć. Na francuskim malarstwie impresjonistycznym niestety się nie znam, więc plakat mnie niestety nie przypadł.

Julia grała przez nieco ponad godzinę, zagrała dwa bisy, po czym opuściła nasz padół zwykłych ludzi ;). Nie tak źle nie było, spędziła jeszcze sporo czasu rozmawiając z fanami, podpisując płytę i ogólnie wnosząc do świata sporo pozytywu :).

Na tym relacji koniec.

P. S. Nowa płyta (ta z SellaBand) ma być na wiosnę.

P. S. 2. Gdańskie tramwaje/autobusy są strasznie zimne. Gdańszczenie zróbcie coś z tym!

2 komentarze

Pamięci Drahi, niech jej dobrze będzie tam gdzie psy idą po śmierci.

swieczka

1 komentarz

Canonical, twórcy Ubuntu, poprzez Launchpad, wprowadzili nową usługę: Personal Package Archives.

Krótko mówiąc, jest możliwość założenia repozytorium APTowego, dla każdego dewelopera. Dostępne jest dla każdego kto założy sobie konto na Lauchpadzie i zaakceptuje Ubuntu community's Code of Conduct. Potem można już uploadować pakiety źródłowe, które przy odrobinie szczęścia skompilowane zostaną dla architektur i386 oraz AMD64.

Na pakiety mamy 1GB miejsca. Nie ma limitów transferu, dostępne ma być tak długo jak długo będzie istnieć Canonical.

Moje archiwum jest tu :)

Dodaj komentarz

GNU Privacy Guard to system do szyfrowania, podpisywania i sprawdzania tożsamości. Ponieważ za każdym razem mam problem z odpowiednią instalacją, postanowiłem spisać jak to się robi. Może jeszcze komuś się przyda.

GPG w wersji desktopowej składa się z trzech elementów:

  1. programu szyfrującego/podpisującego
  2. agenta przechowującego klucze kryptograficzne
  3. programu do wpisywania hasła do kluczy

Ogólny schemat działania GPG wygląda nasŧepująco:

  1. jakiś program (np. klient pocztowy) stwierdza że musi coś podpisać/zaszyfrować, względnie odszyfrować/zweryfikować podpis
  2. wywołuje w tym celu gpg
  3. gpg zwraca się do agenta, z prośbą o niezbędny klucz kryptograficzny
  4. agent uruchamia program pytający o hasło do klucza
  5. użytkownik wpisuje hasło
  6. agent przekazuje klucz do gpg
  7. gpg robi to o co jest poproszone i zwraca przetworzone dane do programu który je wywołał

To oczywiście uproszczony schemat zakładający że wszystko pójdzie zgodnie z planem i nie uwzględniający wielu możliwości

Te trzy, tu przedstawione, składniki mogą być zupełnie różnymi programami. Dlatego, np. w Ubuntu, znajdują się w różnych pakietach (o czym zdarza mi się zapomnieć)

Te pakiety to:

  • program szyfrujący deszyfrujący: gnupg (nie znam zamienników)
  • agent do kluczy: do wyboru: gnupg-agent, seahorse...
  • program do wpisywania haseł do kluczy: (jest ich kilka)
    • pinentry-gtk - dla użytkowników Gnome 1.2
    • pinentry-qt - dla użytkowników KDE
    • pinentry-gtk2 - dla użytkowników Gnome 2.x
    • pinentry-curses - dla użytkowników konsoli

W naszym systemie musimy mieć zainstalowane gnupg, dowolna ilość agentów i dowolną ilość programów do wpisywania haseł. Jeśli jednak zainstalujemy wiele agentów, musimy liczyć się z tym że będziemy musieli samodzielnie je skonfigurować (bez tego mogą być kłopoty).

Dodaj komentarz

W nawiązaniu do poprzedniej notki, SeaTools wystrzeliły moje dyski w kosmos. Najważniejsze dane udało się odzyskać (reszty mnie się nie chciało). Reinstalowałem system ze świeżych płytek Ubuntu 7.10, i jest szybszy, ładniejszy i ogólnie lepszy niż mocno kulawe monstrum które miałem poprzednio ;) (tak to jest jak się zainstaluje 'dużo' pakietów). Obowiązkowy screenshot:

Screenshot

16 komentarzy

Seagate ST340014A. Na szczęście nie dochodzi na razie do poważnych awarii, tylko po prostu się wyłącza, co bywa odrobinę irytujące. Testy smartem nie wykazały specjalnych anomalii... Wentylator mu dać? Może ktoś ma inny pomysł (oprócz wymiany)?

26 komentarzy

Taki mały, lecz obywatelski obowiązek każe wiedzę rozpowszechnić.

Wstęp: Joggerowiczów, można (w kontekście szablonów podzielić na cztery kategorie (w kontekście szablonów blogów):

  1. "Szablon? Co to jest szablon?"
  2. tych którzy wybrali sobie szablon
  3. tych którzy wybrali sobie szablon i trochę go zmodyfikowali (ja się do tej grupy zaliczam)
  4. Tych którzy szablon sobie wycyzelowali samemu, poświęcając na to pół roku pracy (z podgrupą: w notatniku i paincie ;))

Kontynuujący wywód, trochę bardziej osobiście, od dnia kiedy Firefox wprowadził sprawdzanie pisowni w polach tekstowych, jako że obracam się na stronach polsko i angielskojęzycznych, szukałem dodatku który zmieniałby mi słownik używany do sprawdzania pisowni zależnie od języka strony. Ostatnio, dzięki Grzglo znalazłem takowy (Dictionary Switcher). Byłbym w niebie gdyby...

Powracając do głównego tematu, gdyby nie mały problemik. Otóż spora ilość blogów na joggerze ma ustawiony niepoprawny xml:lang, co powoduje że Dictionary Switcher maniakalnie ustawia zły język (zazwyczaj angielski). Powracając do opisanych wcześniej kategorii: 1, 2 - to nie ich wina, tak było w szablonie, ci użytkownicy raczej nie będą potrafili samodzielnie tego zmienić. 3, 4 - to ich wina, mogli, widzieli a nie zmienili.

Dlatego, w tym miejscu, mam gorącą prośbę do wszystkich joggerowców: ustawcie sobie poprawny xml:lang! Twórcy szablonów: ustawcie w nich poprawny xml:lang!

Na koniec, dla tych miłych co by chcieli, ale nie potrafią, przygotowałem mały fotoporadnik jak to zrobić:

  1. Logujemy się i wchodzimy do panelu administracyjnego
  2. Wybieramy szablon/edytuj szablon
  3. W każdym pliku html szablonu wyszukujemy frazę xml:lang i zmieniamy wartość atrybutu z 'en' (czy jaki jam jest)

    na 'pl'

  4. Powtarzamy to dla wszystkich statycznych stron, jeśli jakieś mamy.

P.S. Sam nie jestem bez grzechu, bo zauważyłem ten problem najpierw na swoim blogu.

18 komentarzy

Rząd PiSu, rzutem na taśmę, przyznał fundusze na rozpoczęcie prac nad przekopem przez Mierzeję Wiślaną. Temat ten najbardziej dotyczy Elbląga, więc jako mieszkaniec, wypowiem się.

Przekop ten ma służyć rozruszaniu portu w Elblągu. Rozwój tego portu, jest blokowany przez Rosję, nie zgadzającą sie na przepuszczenie żeglugi przez cieśninę Pilawską.

Koncepcja przekopu jest dość stara, pierwsza pojawiła sie bodaj w XV wieku. Dopiero jednak teraz, przyznano jakieś fundusze na ruszenie projektu. Oczywiście, od razu odezwali sie ekolodzy, z góry zapowiadając drugą Rospudę.

Podczas, gdy protest w Rospudzie uważam za całkowicie słuszny, z protestem przeciwko przekopowi mierzei, nie mogę się (na razie) zgodzić.

Owszem, oba obszary należą do systemu Natura 2000. Problem polega na tym, że w wypadku Rospudy, projekt nie został dostatecznie skonsultowany, a dodatkowo buldożery już jechały na miejsce prac.

Przypadek przekopu jest jak dotąd odmienny. Po pierwsze, żadne buldożery nie jadą w tym momencie na mierzeję. Jak na razie jest tylko koncepcja przekopu. Na podstawie tej koncepcji powstanie projekt. Ten projekt dopiero będzie można poddać ocenie, co do tego jego wypływu na środowisko, oraz ewentualnie odrzucić, zmodyfikować, bądź przyjąć. Dodajmy, że obszary Natura 2000 święte nie są, i pod pewnymi warunkami, inwestycje są dopuszczalne.

Dodatkowo, dziś przeczytałem o kontrkoncepcji poszerzenia Szkarpawy i Wisły Królewieckiej (mapka w GW). Koncepcja ta ma jednak (z mojego punktu widzenia) kilka wad:

  1. ktokolwiek był w tych rejonach, wie że te kanały miejscami są na tyle wąskie że kajakiem trudno zawrócić. Tak więc poszerzenie byłoby przekopaniem praktycznie od nowa.
  2. inwestycja ta byłaby o wiele większa, w więc droższa, i kto wie, czy o nie większym wpływie ekologicznym.

Dodatkowo, swoje przeciw temu projektowi stawia Krynica Morska (nazywana u nas żartobliwie najbardziej na północ wysuniętą dzielnicą Warszawy). Zarzuty są dwa: utrudnienie dostępu do miejscowości (moim zdaniem mało wiarygodne), oraz możliwość że falochron, który będzie musiał być zbudowany do ochrony przekopu, spowoduje zanikanie plaż w Krynicy. To powinno zostać zbadane.

I końcowo: przekop ma mieć formę śluz, tak więc przepływ wody będzie minimalny.

Dziwi mnie trochę że ekolodzy atakują koncepcję, gdy nie ma jeszcze projektu. No i argument tym razem jest tylko jeden: 'bo to Natura 2000'. W Rospudzie zagrożone byłby (kompletnym wyginięciem) konkretne gatunki. Tym niemniej niczego nie przesądzam, czekam na argumenty merytoryczne.

13 komentarzy

Pamiętaj informatyku (niepotrzebne skreślić) młody: zanim zrobisz zrzut ekranu, wyłącz wygładzanie podpikselowe :)

Mamy wygładzanie podpikselowe, ładnie dostosowane do naszej matrycy LCD. Robimy zrzut ekranu, i oglądamy na innej matrycy. Co widzimy? Obraz dziwnie się rozmywa, szczególnie litery. To efekt tego że matryca na której wyświetlamy obrazek ma inną kolejność subpikseli, a jej użytkownik ładnie dostoswoał sobie wyświetlanie do jej możliwości/cech. Dlatego pamiętajcie: przed zrobieniem zrzut ekranu do publikacji na stronie, wyłączajcie rozmycie podpikselowe.

P.S. Nie jestem bez grzechu, zdarzyło mi się popełnić

P.S. 2. Nie umieszczam przykładowych zrzutów, bo kto wie jak u was się wyświetlą.

P.S. 3. Dodatkowe efekty specjale może dawać Cairo.

23 komentarze

I oto efekty:

Dziabnięte palce

Czeka mnie jeszcze docięcie rurki od rolety, chyba że uda się przekonać rodzicielkę do odstąpienia od pomysłu. Życzcie szczęścia. Gdybym nie wrócił... Nie. Trzeba Myśleć pozytywnie.

1 komentarz

Chyba każdy z branży IT, pomyślał kiedyś: jak to fajnie mieć swoje miejsce w sieci. To nawet niewielki problem - stałe IP, stawiamy serwerek i jedziemy. Ewentualnie wykupujemy jakiś hosting. Cóż, te rozwiązania mają jednak wady.

Postawiony serwerek ma tę wadę, że musi gdzieś stać i szumieć, no i mieć odpowiednie łącze, a o to już nie tak łatwo. Hosting zazwyczaj bywa mocno ograniczony. No bo jak coś jest "już od 1pln miesięcznie", to ciężko oczekiwać super jakości.

ROOTNODE.PL założyli ludzie którzy mieli ten sam problem. Poszli po rozum do głowy, znaleźli go i założyli stowarzyszenie. Inaczej rzecz ujmując: społeczność (modne słowo) skupioną wokół wspólnego celu: mieć hosting taki jaki my chcemy, a nie taki jaki nam oferują.

Ponieważ to społeczność kreuje ten hosting, nie gwarantuje sie w nim 99.99% uptime czy innych pierdół które gwarantują inni (a jak nie ma to tylko "przepraszamy"). Za to są usługi których brak gdzie indziej.

Dla miłośników wersjonowania jest CVS i SVN. Dla miłośników WEB 2.0 ;) jest PHP4, PHP5, PHP6, ROR, Tomcat. Dla miłośników innych usług jest możliwość postawienia sobie dowolnej usługi. Jak więcej osób się nią zainteresuje, to na pewno zostanie zunifikowana, tak aby nie dublować zajętości zasobów (w planach jest np. Jabber... i kto wie co jeszcze :D).

Do tego spora quota (w sumie 12GB), dobre łącze i lokacja w profesjonalnym datacenter w Holandii.

Oczywiście, są też wady. Czasami może coś paść, np. w ostatni łikend miałem problem z zaparkowanie domeny, w poniedziałek jednak przyszedł admin i naprawił :).

No i śa fajni ludzie, którzy zawsze pomogą w potrzebie i utrzymają w czujności wypróbowując na tobie metody inżynierii społecznej ;)

No i jak wszystko, ROOTNODE.PL ma swoją cenę. Obecnie, składka roczna wynosi 144PLN. To jest 12PLN miesięcznie. Kiedy usłyszałem o ROOTNODE.PL, tu na chwilę przystopowałem i pomyślałem: czy warto? Czy cena jest adekwatna do możliwości? W końcu sie zdecydowałem. I wiecie co? Nie żałuję.

ROOTNODE.PL

8 komentarzy

...i stanął na koźle dla rozprostowania kości... okolica wyglądała bezpiecznie, lecz dla pewności spojrzał gdzie leży broń. Krajobraz mimo wszystko wyglądał całkiem zachęcająco...

Słysząc że z tyłu żona zaczęła się krzątać, zeskoczył na ziemię. Czas już było na kolację. Zaraz obudzi dzieci, znużone długą jazdą i monotonnym krajobrazem.

Jechali na zachód. Ku swojej ziemi obiecanej. Do krainy gdzie chcieli znaleźć swoje małe prywatne szczęście: kawałek własnego miejsca, dom, trwałe podstawy, miejsce gdzie można było zapuścić korzenie. Uciekali od złych miast złych ludzi gdzie zdrowy mężczyzna ledwo mógł zarobić na utrzymanie rodziny, od wysokich czynszów i od codziennej obawy czy zobaczy swoje dzieci i żonę.

Szukali ziemi na której można było posiać i z której można było zebrać. Sąsiadów którzy witają cię z uśmiechem a nie z bronią. Miejsca gdzie obowiązują obopólne zasady, a nie prawo silniejszego.

John pochylił się i zagarnął garść ziemi. Była czarna, urodzajna. Pachniała drzewem. Miała dobry smak.

Taaak... to może być to miejsce. Było już blisko. W ostatnio mijanej osadzie opowiedzieli mu o nim. ROOTNODE.PL. Miejsce gdzie człowiek i jego hosting jest naprawdę wolny. Miejsce gdzie obowiązują zasady a nie bezprawie. Szybkie transfery bez limitów. Wysoka quota. CVS, SVN. PHP4, PHP5, PHP6. ROR. A jakby tego było mało - pełna wolność instalacji i kompilacje czego tylko dusza zapragnie.

John odwrócił się, spoglądając na swoje dzieci i żonę. ROOTNODE.PL, tak tam będzie nam dobrze.

ROOTNODE.PL

2 komentarze

W związku z wczorajszą czkawką serwerów GG, wiele osób pokazywało ładne skriny, wykresiki, czy też chwaliło się ile to osób przekonało do Jabbera. No ok. Ponarzekajmy więc na Jabbera.

Na początku ustalmy jedno: Jabber jest technologicznie najlepszy. Koniec i kropka, Jabber bije inne protokoły IM na głowę. Tu nawet nie ma się co wysilać.

Zauważmy jednak, że zwykłego użytkownika (ZU). Nie interesuje protokół. Mam takiego jednego użytkownika w domu. Jest to moja mama, która jest ZU z tym dodatkiem że co jakiś czas atakuje mnie żebym jej coś wytłumaczył. Wczoraj miałem wykład o domenach, adresach, linkach, nickach, itp. Z sukcesem, bo mama chyba zrozumiała. Co najwyżej dziś dopyta ;) No ale nie o tym.

Gdybym mojej mamie pokazał dowolnego klienta Jabbera (z wyjątkiem Jednego, ale o tym na końcu), i powiedział: 'Tu ustaw wybrany serwer, tu użytkownika i hasło', to by to jeszcze wytrzymała. Natomiast gdybym jej dorzucił: 'no i skonfiguruj sobie transporty', to by mnie chyba wydziedziczyła. Bez godzinnego tłumaczenia by się nie obyło, a i tak ja musiałbym jej to skonfigurować. Zresztą, potem przy dodawaniu użytkownika do listy kontaktów też musiałbym pomagać. I to jest właśnie problem który ma ZU z Jabberem

Dlaczego?

Przyczyna jest jedna, i bardzo prosta. Podczas gdy technologicznie Jabber jest świetny, to niestety przyjazność klientów Jabbera jest do dupy. Popełniają jeden podstawowy błąd: zbyt mocno mapują technologię na interfejs.

Użytkownika nie obchodzą transporty i inne takie. On by chciał jednym kliknięciem włączyć sobie obsługę GG, bez szukania transportu, bez konfigurowania go. Numer może podać, ok. Jak to już zrobi, ZU nie chce gadać z '666666666@gdzies.cos.pl' (bo niewiele mu to mówi), ale z Zosią, Frankiem, Jasiem, a nawet może z Adamem.

Informatycy, deweloperzy, programiści, projektanci: łapiecie już? Technologia jest świetna. Elastyczna, elegancka, e... (kto mi podrzuci coś na e?). Natomiast interfejs do niej ssie pompkę!!!. My sobie radzimy. Nasi bliscy ZU też w miarę (bo maja nas pod ręką). Co jednak ma zrobić ZU, który w zasięgu strzału nie ma żadnego informatyka żeby się na nim zemścić?

Na koniec: jest jeden klient który w pewnym stopniu jest pozbawiony tego problemu. To Spik od WP. Spik to nieco nietypowy klient Jabbera. Domyślnie używa się w nim konta 'Spikowego', które nie wymaga żadnej konfiguracji i jest niczym innym jak kontem Jabberowym na serwerach WP. Do tego możemy dodawać 'zwykłe' konta Jabberowe, GG i ICQ. Bez ustawiania transportów, bez kombinacji i szukania. Nawiasem mówiąc, Spik trochę oszukuje, bo GG i ICQ nie idą przez transporty, lecz bezpośrednio, ale nie o to tutaj chodzi. Chodzi o to że cała ta genialna technologicznie maszyneria Jabberowa jest ukryta, dopóki użytkownik nie zechce jej odkryć (konfigurując typowe Jabberowe konto).

W ten sposób nasz ZU wdraża się w naszą wspaniałą technologię, jednocześnie nie będąc nią straszony. I tak powinno być.

Zatem: Panowie deweloprzy, informatycy, programiści: siadajcie i piszcie takiego klienta Jabberowego którego nie będzie bał się ZU!

P. S. Jak mi ktoś zarzuci że nie ma 'standardowej' konfiguracji transportów dla Jabbera (tzn GG na jednym serwerze może sie konfigurować identyfikować nieco inaczej niż na drugim), to go wyśmieję ;) i stwierdzę: to już jest problem technologii. Widać nie jest tak wspaniała jak myślimy :D

35 komentarzy

...sprawa kończąca wszystkie sprawy. Marlowe zakrztusił się własną krwią. Postrzał w płuco. I to w momencie gdy planował rzucić palenie... co za ironia.

Z jedną sprawną ręka nie było to najprostsze, ale zapalił nowego papierosa. Zaciągnął się aż pociemniało mu w oczach... a z początku wyglądała tak niewinnie...

Przerzucał właśnie na biurku zdjęcia z ostatniej sprawy - rozmyślając czy małym szantażem nie dałoby sie wyciągnąć paru dolców więcej. Pukanie. Cień klientki w matoyej szybie drzwi. Gdy weszła... Marlow miał dziwne uczucie jakby już ją znał. Fakt, widział takich już wiele. Nienaganna fryzura, nienaganne nakrycie głowy, gustowny błękitny kostiumik. Niemal czuć było od niej zapach pieniędzy...

Wyglądała niewinnie... dopóki się nie odezwała.

Pan Marlowe, jak rozumiem? Przytaknąłem Słyszałam że jest pan dobry w swoim fachu. Potrzebuję pańskich usług.

Było wiele usług które mogłem jej zaoferować. Niekoniecznie dotyczących mojego fachu.

Pewna... grupa osób kradnie mi klientów ciągnęła dalej Chcę widzieć kim oni są, i jak to robią.

Klientów. Tak. Nie było potrzeba drugiego rzutu oka aby stwierdzić jakich ona mogła mieć klientów. A w tym biznesie jest sporo gotówki więc...

Tysiąc dolarów z góry, pięćset dziennie rzuciłem Plus wydatki.

Doskonale odpowiedziała po dłuższej pauzie W tej kopercie jest dwa tysiące zadatku i dziesięć tysięcy za pierwsze dziesięć dni.

Zobaczyłem na stole gruba kopertę z szarego papieru. Uniosłem brwi.

Odrobiłam pracę domową, wiem jakie są pańskie stawki Panie Marlowe rzuciła zapalając papierosa Chcę mieć tą sprawę załatwioną szybko i sprawnie, dlatego płacę ekstra. spojrzała mi sie prosto w oczy wydmuchując dym. Na papierosie zauważyłem charakterystyczny ślad karminowej szminki.

Wszelkie niezbędne Panu informacje znajdzie pan w kopercie Panie Marlowe. Nic więcej nie mogę dodać, a że mój czas jest cenny - muszę pana opuścić.

Wyszła pozostawiając po sobie zapach francuskich papierosów, francuskich perfum i amerykańskich pieniędzy. Zajrzałem do koperty. Używane banknoty, kilka kartek papieru, jedno zdjęcie.

Ostrożny pomyślałem sobie, muszę być ostrożny. To nie wyglądało na typową sprawę - jedna strona, druga strona, ostra konkurencja, a ja w środku. Trzeba uważać.

Ale w sumie co za różnica. Tyle razy stąpałem już na ostrzu noża że musiałem sobie kupić metalowe podeszwy. Załatwię tą sprawę szybko pomyślałem Załatwię ją szybko i sprawnie i... zgarnę kasę.

Na tych kilku stronniczkach nie było zbyt wiele informacji, ale wystarczało by zacząć. Spojrzałem na zdjęcie - gościu nie wyglądał na specjalnie twardego zawodnika. Zamknąłem biuro i wyszedłem na ulicę.

Ulica... mój dom. Nawet w biurze nie czułem się tak dobrze, jak krążąc wśród dziwek, sprzedawców taniej pornografii i ewangelistów czy innych dziwaków krzyczących niezrozumiały bełkot. Zatopiłem się w nią. Nie było mnie dziesięć dni. Kiedy się z niej wyłoniłem z powrotem, wiedziałem już wszystko. Miałem dokumenty, zdjęcia, twarde dowody... cóż.. jedyne czego nie miałem to dobre wieści dla mojej klientki.

Zjawiła sie ponownie, prawie o tej samej porze, dziesięć dni po pierwszej wizycie. Wniosła ze sobą ten sam aromat francuskich perfum, francuskich papierosów... brudnych pieniędzy.

Powoli zacząłem tłumaczyć jej sprawę. Początkowo trzymała żelazna twarz pokerzysty, z czasem widać jednak było zdenerwowanie. Pokazywałem dokumenty i zdjęcia. Nazywali się ROOTNODE.PL. Zapewniali usługi o których ona mogła tylko marzyć. Brak limitów transferu. Wysoka quota dyskowa. Dowolna ilość różnych baz danych. PHP4, PHP5, PHP6, ROR. CVS i SVN. Stabilność i wydajność. Konta pocztowe. DNS i zarządzenie domeną. Miła obsługa. Shell. Community. Wysoki transfer, niski ping. Hosting idealny.

Pod koniec, po prawie dwóch godzinach prawie monologu, była wyraźnie zdenerwowana. Spróbowała zapalić papierosa, ale zapalniczka wypadła jej z rąk. Zerwała się z klienckiego fotela odwróciła i podeszła do ściany. Niemal widać było jak w myślach składa sie ponownie do porządku. Sprawnymi rękoma zapaliła papierosa.

Tego sie obawiałam Panie Marlow powiedziała nie odwracając się Jestem skończona, a ze mną cały ten biznes. Jednak pańskie usługi... bardzo się mi przydały.

Sięgnęła po coś do torebki i odwróciła się do mnie. W wyciągniętej ręce trzymała rewolwer, dziwnie wielki w małej damskie dłoni.

Rozumie pan, Panie Marlow, że te informacje nie mogą się rozejść. Mimo że celowała we mnie, jedyne na czym mogłem skupić wzrok na papierosie w opuszczonej, drugiej ręce. Siwa strużka dymu unosiła sie do góry. Proszę zrozumieć, to nic osobistego.

Pociągnęła za spust. Poczułem uderzenie, niemal nierealistycznie bezbolesne. Chciałem unieść rękę, coś powiedzieć, ale nie byłem w stanie. Ona, zszokowana efektem swoich działań, wybiegła z biura.

Sprawa kończąca wszystkie sprawy. ROOTNODE.PL, idealny hosting.

ROOTNODE.PL

1 komentarz

Całe lata spędziliśmy na poszukiwaniu najlepszego hostingu...Wyprawy poszukiwawcze w najgłębsze i najbardziej zapuszczone fragmenty sieci, od czasu do czasu znajdywały wskazówki... i w końcu, po wielu wyrzeczeniach i ofiarach... OTO JEST!

Droga nie była łatwa. Po drodze musiałem zmierzyć się sam ze sobą - pokonać swoją głupotę, chciwość i lęk. Wykazać się hartem ducha, umyślunkiem i sprytem. No i się nie poślizgnąć.

Wielu próbowało tego przede mną... wielu, nie będąc w stanie podołać wyzwaniu zawróciło ze spuszczoną głową z drogi. Dziś żyją, może nie w hańbie, lecz w poczuciu wstydu i porażki. Inni, nie upadli na duchu, lecz zawiodły ich własne umiejętności. Należące do nich, stare, zmurszałe kości mijałem posuwając się ku upragnionemu celowi. Każdemu dokładnie sie przyjrzałem wyciągając naukę na przyszłość.

I o to jest! Już go widzę, jestem tuż przy nim... wyciągam ręce... ale nie, chwila, oddech. Nie ulegajmy złudzeniom, to może być kolejna pułapka... najpierw trzeba dokładnie sprawdzić zgodność z legendą, dziewiętnaście przepowiedzianych cech SanGralla:

  1. brak quoty transferu - brak - zgadza się
  2. duża quota dyskowa - jest - zgadza się
  3. mysql, postgres - jest - zgadza się
  4. php4, php5, php6 - jest - zgadza się
  5. vhosty, domeny, konfiguracja i logi per vhost - jest - zgadza się
  6. ROR, Tomcat - jest - zgadza się
  7. SVN, CVS - jest - zgadza się
  8. duża wydajność - jest - zgadza się
  9. stabilność - jest - zgadza się
  10. dowolna liczba kont pocztowych - jest - zgadza się
  11. SMTP, IMAP, POP3, TLS, SSL - jest - zgadza się
  12. konta sftponly - jest - zgadza się
  13. uprzejmi i pracowici administratorzy - ..........jest - zgadza się
  14. wygodne w użyciu narzędzia konfiguracyjne - .......jest - zgadza się
  15. shell - jest - zgadza się
  16. gcc, kompilowanie własnych programów - jest - zgadza się
  17. różne inne dziwne usługi - jest - zgadza się
  18. wspierające community - jest - zgadza się
  19. wysoki transfer, niski ping - jest - zgadza się

ZGADZA SIĘ !!! TO ON JEST!!!! zakrzyknąłem i zapłakałem ze szczęścia. Idealny hosting ROOTNODE.PL. Serwer stworzony przez ludzi dla ludzi! Emilia! Szatand!

Dotknąłem go, poczułem przepływającą siłę i mądrość. Idealny hosting. I ja, w pokorze czerpiący z niego. Za jedyne 144PLN rocznie jestem jego częścią. Teraz ty też możesz!

ROOTNODE.PL

48 komentarzy

Ostatnio, zapadłem na chorobę, całkiem nieźle już znaną i opisaną: Half Life 2. Ale w sumie to pierwsze zdanie jest tylko komentarzem do tej notki ;) (P.S. dla biednych ale wiernych miłośników Half-Life 2 (i epizodów) rodzynek na końcu)

Ponieważ jestem prawdopodobnie wśród użytkowników Linuksa jedną z niewielu osób które nie mają na swoim komputerze zainstalowanego Windowsa (no dobra, mam, ale tylko w maszynie wirtualnej a potrzebuję go do testowania swoich wytworów pod Windows), Half-Life 2 odpalałem przy użyciu WINE. Jakież było moje zdumienie, gdy okazało że Half-Life 2 się pod nim wiesza.

"Typowe" powiedziało by wielu. No właśnie nie. Nie dodałem jeszcze że wpierw ściągnąłem i zainstalowałem sobie pirata. Ponieważ jednak gra przez chwilę jednak chodziła, a choroba postępowała, w desperacji zakupiłem oryginał.

Wynik: gra chodzi jak złoto. Nie zawiesiła sie ani razu. Jedyny mankament to błędy w implementacji DirectX 9.0 w WINE (ale to znany fakt, nad którym deweloperzy ciężko pracują), ale engine Half-Life 2 działa i z 8.0. Owszem, traci się na to, ale poczekamy jeszcze trochę i będzie 9.0 :).

Wnioski? Zanim zaczniesz narzekać na WINE, że coś nie działa, mimo że w AppDB jest opisane jako "gold", sprawdź oryginał. Crackowanie gier ma to do siebie, że często, aby zrobić to "szybko" (wiadomo, konkurencja nie śpi) crackerzy robią pewne "sztuczki" które Windows łyka bezwolnie, ale na które Linuks tak łatwo nie pozwala. Dlatego proszę wszystkich: jeżeli nie sprawdziliście oryginału, nie krzyczcie że coś nie działa pod WINE.

Oczywiście, nie jest to reguła. Oryginalne Civilization III nadal nie chce mi ruszyć, ale mam wiarę :D

Na koniec obiecany rodzynek dla wszystkich miłośników Half-Life 2: posiadam nadmiarowe licencje na Half-Life 2 i Half-Life 2: Episode One. Jeśli ktoś ma ochotę pograć, to mogę je pożyczyć komuś przez Steam na miesiąc lub dwa. Czekam na oferty. Zadeklarowani przeciwnicy polityczni mają pierwszeństwo :D Niestety, okazało się że to przekazanie jest "na zawsze", tak więc na razie się z tym wstrzymuję Przepraszam za zamieszanie.

15 komentarzy

W sumie dwa, oba z YouTube.

Pierwsze to Kate Nash, ze świetnym teledyskiem do piosenki Foundations. Jej angielski akcent mnie po prostu zauroczył. Polecam też piosenkę "Dickhead" (widać, że Pani Nash sie nie krępuje specjalnie) :D.

Drugie to amerykański program telewizyjny Whose Line Is It Anyway, oparty o genialnym pomyśle. W studiu jest 4 komików (+prowadzący, też komik), którzy dostają "zadanie" i muszą na bieżąco wykreować skecz, zaśpiewać piosenkę, itp. Bez przygotowania, bez scenariusza. Zadania są w stylu: "możecie zadawać tylko pytania". "jeden z was musi cały czas siedzieć, jeden stać a trzeci być zgięty w pół". Do tego oczywiście wstępnie treść "jesteście w hotelu który ma się zaraz zapalić", "oddajesz samochód do mechanika bo...". To oczywiście tylko drobny wycinek i nie będę się silił na opowiedzenie tego co się tam dzieje, bo program jest naprawdę niesamowicie śmieszny. Polecam każdemu kto zna angielski na tyle aby zrozumieć. Dla nieznających, na jutubie jest też kilka wersji z doklejonymi polskimi napisami.

2 komentarze

Creative Commons License Powered by Jogger.PL and Tarski · Ported by alberht (ze zmianami)