Od pewnego czasu, przy każdych kolejnych wyborach parlamentarnych (czy innych) podnoszą sie głosy o konieczności wprowadzenia możliwości głosowania przez internet. Za Vaglą, muszę wyrazić swój zdecydowany sprzeciw temu pomysłowi.

Zacznijmy może od Konstytucji. Rozdział IV, Art. 96, punkt 2:

Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym.

Mamy więc 5 podstawowe elementy które muszą zostać spełnione:

  1. powszechność
  2. równość
  3. bezpośredniość
  4. proporcjonalność
  5. tajność

Z punktu widzenia głosowania, pierwsze pięć punktów jest nieistotne. Istotny jest punkt piąty: tajność

Tajność oznacza, że podczas i po oddawaniu głosu nie może istnieć możliwość przyporządkowania tego głosu do konkretnego wyborcy, tj. po głosowaniu nie możemy sprawdzić kto na kogo głosował.

I to jest zasadniczo cały problem. Rozwijając problem od strony technicznej: aby głosowanie mogło sie odbyć, obywatele muszą dostać coś w rodzaju elektronicznej karty do głosowania. Taka karta to de facto ciąg bitów będący kluczem kryptograficznym. Problem polega na tym że w podstawowych zasadach kryptografii jest możliwość (ba, konieczność) identyfikacji nadawcy informacji. Czyli klucz musi być przypisany do konkretnej osoby, nie może być anonimowy. Czyli musimy rejestrować kto ma jaki klucz. Konstytucja nakłada jednak na wybory obowiązek tajności, więc takie rejestracji nie możemy przeprowadzić (bo wówczas moglibyśmy łatwo przyporządkować klucz do wyborcy i poznać kto na kogo zagłosował). Jeśli zrezygnujemy z rejestracji kluczy, to wypadku utraty bądź kradzieży klucza, nie można stwierdzi jaki klucz został utracony/skradziony (bo w żaden sposób nie jest on powiązany z właścicielem). W ten sposób mamy dziki klucz, który może zostać unieważniony (bo nie ma takiej możliwości). Przy pomocy tego klucza można wówczas oddać nieuprawniony głos, i nie ma możliwości odróżnienia go od głosu uprawnionego. I cały misterny plan...

Jeśli ktoś chciałby przytoczyć przykład bankowości internetowej, to powiem tylko że banki wiele wysiłku i kosztów poświęcają identyfikacji klienta, więc konstytucyjny warunek tajności też nie jest spełniony.

P. S. Moglibyśmy wprowadzić klucze używane jednorazowo (tj. przed każdymi wyborami musisz się pofatygować do odpowiedniego urzędu po nowy klucz, ale to w niczym nie różni się od aktualnej sytuacji gdy musisz pofatygować się do lokalu wyborczego. Miłego spaceru :D