Kontrowersyjny wpis nt. kontrowersyjnego artykułu. Teraz się trochę wytłumaczę
Mój poprzedni wpis w tym temacie, z założenia był prowokacyjny. Po prostu chciałem rozpocząć pewnego rodzaju dyskusję, na temat patriotyzmu.
Zamierzenie myślę że się udało, dyskusja w komentarzach była ciekawa, i na szczęście pozbawiony wycieczek osobistych. Nie miałem założonej z góry żadnej konkretnej tezy którą chciałbym na siłę forsować, ale jedna mi się po drodze wykluła.
Zacznę od tego, że patriotyzm w artykule w Gazecie Wyborczej potraktowany został w sposób instrumentalny. Jego obraz został przedstawiony w taki sposób jaki prezentuje prawica (czasami radykalna). Wniosek (a właściwie teza) nasunął mi się jeden: nie ma jednego patriotyzmu (wątek ten podjął Biały, w tym komentarzu). Patriotyzm, jak wiele innych idei ma wiele odmian i twarzy. Inaczej jest rozumiany przez osoby o różnych poglądach. Prawica widzi go inaczej, lewica widzi go inaczej, liberałowie widzą go inaczej. Jednocześnie wszyscy nazywają siebie patriotami i bardzo często odmawiają tego określenia innym.
Nawet ja, mimo że uważam się za liberała i kosmopolitę, uważam się za patriotę. Jako patriotyzm rozumiem działanie na rzecz dobra polaków w taki sposób, aby z tego dobra mogła czerpać cała ludzkość. Uważam też że to lepiej będzie działało dla narodu, wystawianie go na zagrożenia (z którym będzie musiał sobie poradzić) a ochrona na siłę i odgradzanie się od innych nie ma sensu. Dobre jest także otwieranie się na wpływy i dorobek innych kultur i narodów, ponieważ z tego właśnie biorą się najwartościowsze idee, nurty w sztuce i odkrycia w nauce. Zauważcie też, że mówię o narodzie, nie o państwie. Uważam że istnienie Państwa Polskiego nie jest krytycznym, lub nawet bardzo istotnym czynnikiem dla przetrwania narodu. Lepiej byłoby nam we wspólnocie wielu narodów opartej na wzajemnej tolerancji.
To z grubsza mój pogląd na sprawę. Teraz możecie mnie zmieszać z błotem.
Na koniec chciałbym pozostawić swój komentarz do wpisu nt. tego samego artykułu, napisanego przez Łukasza Warzechę (linka do niego podrzucił klisu).
Ad. 1) To nie jest lewicowy pogląd. Ludzie mają 2 rzeczy które odróżniają ich od zwierząt: rozwinięta inteligencję i moralność. To właśnie na tym opieramy nasze zachowanie i dlatego nie robimy tylko tego co odczuwamy jako przyjemne ponieważ nie zawsze jest to dobre. Zabijanie może być przyjemne (nie wiem, nigdy nie zabiłem człowieka, nie mam też takich planów) ale na pewno nie jest dobre. Co do policjantów, to celem ich pracy nigdy nie jest zabijanie, to czasami jest smutną koniecznością lub wypadkiem.
Ad. 2) Egoizm narodowy to przepychanie swoich racji na siłę na forum międzynarodowym (np. w Parlamencie Europejskim). Współpraca pomiędzy narodami to sztuka kompromisu.
Ad. 4) Historia, tradycja i język nie są obiektywne. Są jak najbardziej subiektywne i kształtowane przez ludzi (a historia często nawet po fakcie). Przypomina mi to kłótnie w sejmie gdy LPR chciało uczcić obronę Częstochowy (opisaną przez Sienkiewicza), która de facto nigdy nie miała miejsca (jest to fikcja literacka). Aby bronić kogokolwiek przed gwałtem nie muszę być wobec niego lojalny, znać go, nie musi to być mi osoba bliska.
Ad. 5) Jak rozumiem pan Warzecha nie rozumie takich pojęć jak Ewolucja, i próbuje imputować jakoby autor artykułu optował za natychmiastowym wprowadzeniem w życie swoich idei. Z ideami tak już jest że się do nich dąży, a nie wprowadza rewolucyjnie, bo rewolucje jak wiemy z naszej subiektywnej historii nie są najlepszym sposobem wprowadzania zmian.
Ad 6) Związki i lojalność nie są absolutne. Nawet w stosunku matka->dziecko. Ja się na ten świat nie pchałem, nie wymagajcie więc ode mnie lojalności i szacunku tylko za akt wydania na świat. Lojalność i związki to rzeczy które należy wypracować.
Ad. 7) Kolejne fałszerstwo... ale czyje?. Subsydiowanie europejskiej produkcji rolnej przez Unię Europejską to też rodzaj kiepskiego patriotyzmu, w skali nieco większej, bo Europejskiej.
Ad. 8) Pozostawiłbym to bez komentarza, ale naprawdę ręce opadają jeśli ktoś mówi że zabijanie ludzi go nie rusza. Wcześniej pan Warzecha chciał postawić autora artykułu w roli osoby patrzącej na gwałt bliskiej osoby. No to zastosujmy podobną sztuczkę: proszę sobie wyobrazić że jesteś czarny, w Darfurze i właśnie ktoś morduje ciebie i wszystkich dookoła. Teraz rusza?
Ad. 9) Pan Werzecha niestety nie rozróżnia pojęć naród i państwo narodowe. Za Jaggielonów Polska na pewno nie była państwem narodowym. Warzecha albo kłamie albo ma zerową wiedzę historyczną. Co do dynastii, to proszę sobie wziąć dowolną z tych bardziej znaczących, wziąć jakiegoś króla i spojrzeć na pełny, formalny tytuł. Zazwyczaj idzie to tak "Król tego i tamtego, ziem takich i owakich, władca tututu, (itd...)". Spoiwem państw monarchistycznych była osoba władcy, a nie naród.