Akcja 10, scenariusz 0.

To moje oceny dla tego filmu, gdzie 10 to maks a 0 to dno.

Producenci napewno zapłacili scenarzystom sporo kasy za nowatorskie pomysły jak można ubić tych złych facetów i w jakie to kłopoty postawić przed tym dobrym. Nie zapłacili im za to żeby scenariusz trzymał się kupy. I nie chodzi mi tu o zupełnie nierelaistyczne przedstawienie spraw informatycznych (bo jako informatyk już się przyzwyczaiłem że scenarzyści rzadko mają o tym pojęcie), ale o prosty ciąg przyczynowo skutkowy. Przez dziury w scenariuszu Szklanej Pułapki 4.0 można by z powodzeniem przejechać ciężarówką przy okazji prowadząc wszystkich herubinów i serafinów na ostatnią walkę z tymi złymi hakerami (btw. dobrzy hakerzy w tym filmie też są, ale właściwie en zły był kiedyś dobrym, a ci dobrzy są de facto złymi bo maja długie włosy, nadwagę i komputery w których dali sobie zamontować C4.

Natomiast już zupełnie nie moge zrozumieć, co w tym filmie robi Kevin Smith. Za dużo na zagranej roli raczej nie zarobił. Może chce w ten sposób wyrazić swoje uwielbienie dla klasycznego cyklu kina akcji? Jeśli tak to mógł to zrobić jakimś zabawnym dialogiem w Clerks II, bo tak to jak dla mnie się tylko kompromituje.

Jak już napisałem akcja 10,k scenariusz 0. Ale jako że scenariusz jest (prawie) najważniejszy, relatywnie może 1. Obejrzyj tylko w wypadku chęci totalnego odmóżdżenia

No i nigdzie nie było (transkrypcja z pamięci) "jupiajej motherfucker". No tak PG13 zobowiązuje :(