Jakiś czas temu u Plejeru usłyszałem Julię Marcell.

Brzmi znajomo? Tak napisałem w jednym z poprzednich wpisów. Teraz już jestem po koncercie (kameralnym nieco). Wszystko odbyło się w Dworku Sierakowskich w Sopocie (ale o tym w kolejnym wpisie). Ponieważ po koncercie wpadłem na małego grilla, jestem w tym momencie w stanie wskazującym, więc ograniczę się do najważniejszego. Koncert Julli był świetny; odbył się w miejscu które jest magiczne. Z chyba 6 płyt które przywiozła na sprzedaż, kupiłem dwie (ale jestem niedobry).

Warto było. Ta artystka ma przed sobą wielką przyszłość... więcej jutro jak spadnie zawartość % we krwi...