Jako że jestem heteroseksualistą, oglądając filmy, większość czasu gapie sie na laski. Od czasu do czasu, zauważam też jednak pewne wątki poboczne, a przy okazji aktorów w nich grających. Jeśli zaś jakiś aktor potrafi skupić moja uwagę na dłużej - oznacza to że jest w swoim fachu naprawdę dobry. Jednym z nielicznych którym ta sztuka udaje sie raz za razem jest Kevin Spacey.

Kevin Spacey nie jest typową gwiazdą z Hollywood. Po pierwsze - nigdy nie słyszałem o jakimkolwiek skandalu z jego udziałem, ponadto w przeciwieństwie do wielu innych gwiazd, swoje życie prywatne trzyma z dala od kamer. Dlatego tym bardziej zasługuje na nasze uznanie jako aktor - oceniamy go na podstawie tego jak gra, a nie tego jak żyje.

Aby nie zaczynać tego akapitu od "Kevin Spacey" zacząłem go od "Aby" co i tak jest niepoprawne stylistycznie/gramatycznie (niepotrzebne skręcić). Potrafi on w każdym, nawet słabym filmie stworzyć niesamowitą kreację. W tych lepszych wznosi się na wyżyny dla innych niedostępne. Poustawiajmy to może chronologicznie. Ograniczę się do filmów które widziałem, a wszystkie z nich (moim zdaniem) są warte tego aby oglądać je wiele razy.

  • 1995 - Podejrzani (The Usual Suspects) - genialny thriller sensacyjny. Trup wcale nie ściele sie gęsto (a jak juz to jest na co popatrzeć), fabuła zaś wciąga od pierwszego ujęcia lamp portowych. Zakończenie zaś jest rewelacyjne... ale nie zdradzę.
  • 1995 - Siedem (Se7en) - w tym filmie, Spacey, posunął się do czegoś do czego chyba nikt inny by się nie posunął. Aby zwiększyć zaskoczenie widza kazał usunąć swoje nazwisko z napisów początkowych.
  • 1996 - Czas Zabijania (A Time to Kill) - ważny film, wnoszący wiele do dyskusji o stosunkach międzyrasowych w USA (i nie tylko). Widać w nim że Spacey potrafi sie wcielać nie tylko w role miłych facetów, ale też w role tych niemiłych.
  • 1997 - Tajemnice Los Angeles (L.A. Confidential) - powrót do kina gangsterskiego, Hollywood, gwiazdy filmowe, skorumpowana policja. To chyba rola w której Spacey czuje się najlepiej - pełnego ironii nie-do-końca-skorumpowanego policjanta. Że o świetnych rolach Dannego DeVito, Kim Basinger czy Russela Crowe nie wspomnę.
  • 1998 - Negocjator (The Negotiator) - słabszy film, słabsza rola w karierze, ale i tak się to nieźle ogląda.
  • 1999 - American Beauty - jeśli ktoś tego filmu nie widział to nie wie co traci... co tu dużo mówić... ile dostał Oscarów?
  • 1999 - The Big Kahuna - chyba mój ulubiony film z Kevinem. Mało znany (bo bardzo prosty, tani) i przyćmiony przez wyprodukowany w tym samym roku co American Beauty. Czasami puszcza go telewizja (tam go widziałem co najmniej dwa razy), i naprawdę warto go upolować. Prawie cała akcja dzieje się w jednym pokoju hotelowym. Kevin Spacey, Danny DeVito oraz Peter Facinelli grają handlowców z firmy produkującej smary. Organizują przyjęcie biznesowe w hotelu w celu upolowania klienta. Ich firma nieco podupadła, więc przyjęcie jest de facto wycelowane w jednego, ważnego ewentualnego klienta, którego zdobycie mogłoby postawić firmę na nogi. DeVito gra tu starego wyjadacza, Spacey nieco młodszego, ale bardzo doświadczonego handlowca. Facinelli gra młodego inżyniera, przypiętego do ekipy po to aby móc wyjaśnić klientowi co bardziej skomplikowane kwestie techniczne. Młodego, niedoświadczonego ideowego. Nie będę tu bardziej rozwijał sie o treści filmu, obejrzyjcie sami. Jest w tym filmie jeden dialog który...:
     - (Facinelli) Więc twierdzisz że nie będę nic wart dopóki nie zrobię czegoś czego będę żałował?
     - (DeVito) Nie. Ty już zrobiłeś takie rzeczy. Zrobiłeś już wiele rzeczy których powinieneś żałować. Po prostu jeszcze nie wiesz co to za rzeczy. Dopóki nie spojrzysz z dystansem na woje życie, nie zauważysz głupot które popełniłeś w życiu, nie będziesz chciał ich cofnąć mimo że już nie możesz. (Nie będziesz nic wart).
    
    (transkrypcja własna, z pamięci z pomocą IMDB)

    Tak więc spójrz na swoje życie, przemyśl jakie głupoty popełniłeś.

    P. S. Jak widać był to wpis wycelowany w konkretny film. Kończąc: polecam jeszcze rewelacyjne K-PAX (2001) oraz nie mniej rewelacyjne Kroniki Portowe (2001, The Shipping News).