Projekt Gnome wydał właśnie nową wersję rozwojową (2.19.2) swojego środowiska. Ponieważ na co dzień używam Gnome (do tego właśnie w rozwojowej wersji), jest to dla mnie dość istotne wydarzenie.

Gnome używa głównie z jednego powodu. Daaawno temu, gdy Gnome jeszcze nie istniało (lub dopiero raczkowało) spróbowałem KDE, w wersji 2.x, ale niespecjalnie mnie się spodobało. Ponieważ wówczas środowisko to nie miało konkurencji (po prostu jeszcze jej nie napisano), to go używałem. Potem przyszły czasy studiów, gdy w miarę rzadko dotykałem się platformy i386 (i pochodnych), bo miałem mojego Falcona i do większości rzeczy zupełnie mi wystarczał. Czasem oczywiście musiałem skorzystać z komputera kolegi czy koleżanki, ale tam zazwyczaj była winda. Jak już był Linuks i KDE to już była wersja 3.x, która też nie przypadła mi do gustu, po prostu Keramik mi się nie podoba. Za to zakochałem się w screenschotach Gnome, zwłaszcze wersji 2.x z ClearLooksem. Dlatego, kiedy po studiach zaopatrzyłem się w nowy komputer, wybrałem na moje środowisko Gnome.

Krytycy Gnome, często bardzo poważani w środowisku hakerzy (że o Linusie nie wspomnę), uważają że Gnome robi z ludzi idiotów i ogranicza możliwości dostosowania. Zapominają jednak, że kiedy spojrzeć na krzywą Gaussa, to znajdują sie oni ze skrajnego końca. Większość ludzi na świecie jest gdzieś w okolicach środka. Tą właśnie cechę ludzkości bierze pod uwagę Gnome.

Jeśli spojrzeć na studia użyteczności oprogramowania, a zwłaszcza interfejsów użytkownika, wybijającą się cechą Zwyczajnego użytkownika (ZU) jest niechęć do czynienia wyborów. Użytkownik nie chce wybierać jak program z którym pracuje ma działać. Ten program po prostu ma działać. Pewne osoby uważają nawet że pozostawienie użytkownikowi wyboru to błąd projektowy - miejsce gdzie projektantowi nie chciało się przemyśleć sprawy.

Dlatego projektowaniem GUI rządzi jedna podstawowa zasada: Użytkownik nie chce wybierać. I ja tak właśnie rozumiem filozofię Gnome. Gnome nie daje Ci wyboru, ponieważ Gnome przemyślało wybór dla Ciebie. Gnome to środowisko dla zwykłych ludzi. Jeżeli tego nie akceptujesz, nie rozumiesz, lub jesteś na końcu krzywej Gaussa, Gnome najprawdopodobniej nie jest dla Ciebie.

Nacisk na pracę "dla użytkownika" widać nawet w cyklu rozwojowym Gnome. Wydania następują regularnie co pół roku i wchodzi do nich to co jest aktualnie gotowe. To co nie zdążyło ma szansę w następnym wydaniu. Z drugiej strony mamy KDE, które wychodzi "kiedy jest gotowe". Takie rozwiązanie jest lepsze dla profesjonalistów IT, którzy zawsze mogą, jeśli chcą, skorzystać z eksperymentalnych buildów. Według mnie, regularne wydania są lepsze dla zwykłego użytkownika (nawet jeśli nie zawierają za każdym razem jakiśch ogromnych zmian). Porównajmy to z Ubuntu które zapożyczyło filozofię wydań od Gnome, i jego ogromnym sukcesem

P.S. A wojna na numerki wersji nie ma sensu.

P.S.2. Druga podstawowa zasada (jak na razie niestety rzadko stosowana to: Użytkownik zawsze musi mieć możliwość cofnięcia swojej akcji